|
|
poniedziałek, 14 maja 2012
płazem
dlaczego nic nie mówisz ? powiedz coś.
chciałbym nawet krzyczeć, żebyś mnie w końcu usłyszała.
chciałbym cię przytulić, ochronić przed pustką, ale
nie znam nowych słów, które wytłumaczyły ci to, czego do dziś
nie chcesz zrozumieć.
przecież nic się nie stało.
nie masz racji. stało się coś.
nie zamierzam puścić płazem twoich bezsennych nocy.
kobieca
czas z nim zapieczętowałam starannie jak list.
zaklejoną kopertę ze znaczkiem wysłałam na samo dno niepamięci.
kiedyś nadejdzie ten dzień, że będę o nim nie myśleć.
przerażona i chora z tęsknoty potrzebowałam coraz więcej energii
na przeżycie kolejnego dnia.
postanowiłam skupić się na sprawdzonych sposobach zamykania się
w sobie.
nie będę się godziła na sytuację, która mnie upokarza.
zmienić jej nie mogę, ale godzić się na nią nie muszę.
kiedy tęsknota stawała się nie do zniesienia, tłumaczyłam sobie, że
brak konsekwencji jest rzeczą bardzo kobiecą.
niedziela, 29 kwietnia 2012
nic więcej
czemu tak gonisz ? uciekasz przed sobą.
przed tym, co ci się tutaj przypomniało.
pędzisz, by przegonić czas, w którym pamiętasz ?
pędzisz, by zgubić tę pamięć. nie oglądasz się za siebie.
jeśli chcę z tobą być, muszę za tobą nadążyć.
muszę ? zgubiłam ciebie. od początku ciebie nie miałam.
teraz będę szła we własnym tempie. zrobię sobie przerwy.
jestem jak atrapa. nie zasługuję na nic więcej.
zapytasz mnie
nic nie pamiętam i nic nie rozumiem. jest tyle wejść i tyle wyjść.
znowu weszłam nie tymi drzwiami. pomyliłam drzwi.
pomyliłam światy...
a tu już lato, choć wiosna.
w jednym ze światów stoję na balkonie pijana i drżę mimo upału.
w jednym ze światów stoję u jego boku w czarnej sukience, ozdobionej
sznurem pereł.
w nastęnym ze światów pakuję walizkę i jadę do Kanady, bo to
moje Eldorado. zabieram i perły i sukienkę.
pojadę. nie znoszę nie wiedzieć.
i o co mnie teraz zapytasz ?
piątek, 13 kwietnia 2012
nie umiałem.
"Wiele można dać ukochanemu: słowa, relaks, przyjemność.
Ty dałaś mi najcenniejsze: uczucie braku.
Nie umiałem się obyć bez ciebie, nawet gdy na ciebie patrzyłem,
tęskniłem za tobą".
Christian Bobin
quiz z panem A.
czego najbardziej pani żałuje w swoim życiu ?
tego, że nie umościłam w pokładach głębokiej pamięci
tego czasu, kiedy ON jeszcze tu był.
kiedy była pani najszczęśliwsza ?
kiedy po raz ostatni odebrałam telefon i to był znowu On.
jak często pani płacze ?
nie wiem, ja często płaczę. łatwo się wzruszam. pan wie.
ostatni raz, kiedy pani płakała z powodu czegoś ważnego ?
zobaczyłam dziś zdjęcie na nk. wspominałam. znalazłam go
w wikipedii i usłyszałam go. akurat opowiadał zabawną historyjkę.
o tym, jak nie umiał uprasować lnianej koszuli. jak ciągle
brakowało mu czasu. jak wybierał czerwone wino do kolacji.
takie tam...
czego się pani najbardziej boi ?
przyszłości. czasem bym chciała trochę zwolnić i wreszcie odpocząć.
pamięta pani najgorszy dzień swojego życia ?
tak.
cdn.
zdarza się.
"Zdarza się, że kobieta spotyka strzęp człowieka i postanawia
go uzdrowić. Czasem jej się to udaje.
Zdarza się, że kobieta spotyka człowieka zdrowego i postanawia
uczynić z niego wrak. To udaje jej się zawsze".
Cesare Pavese
czwartek, 22 marca 2012
kogo ?
pytałaś mnie, kogo szukam.
kogoś prawdziwego. kogoś, kto nie musi niczego udawać.
przy kim będę mogła być sobą. z dystansem do siebie.
kto nie wstydzi się płakać, bo płacz to nie wstyd.
kogoś, z kim mam ochotę rozmawiać po, a przed pójściem spać.
bez krępującej ciszy przy śniadaniu.
przy kim czuję, że zna mnie całe życie, chociaż tak wcale nie jest.
i nie musi być.
czasem, kiedy rozmawiamy, opieram głowę na jego ramieniu.
czasem mnie obejmuje. czasem siedzimy w ciszy
po dwu stronach kanapy. ze splecionymi nogami.
wiesz, ze ktoś jest ci przeznaczony, kiedy to, co zachowuje dla siebie
jest ważniejsze od wypowiedzianych słów.
sobota, 17 marca 2012
zapytaj mnie
zapytaj mnie, jaka jestem.
jesteś obojętna, bo nie obchodzi cię nic, totalnie nic z wyjątkiem
siebie. zamieszkujesz terytorium, którego granice są chronione,
i które nazywa się Ty Sama.
jesteś znudzona, wszystko już widziałaś, wszystko przeżyłaś.
jesteś ofiarą zużycia i akceptujesz taki stan rzeczy.
czasami jesteś cyniczna, ciągle węszysz, gdzie pod białym kryje się
czarne, masz alergię na ideały i wszędzie widzisz nieprawdę.
jesteś czujna, szukasz sensu, wydobywasz z ukrycia to, co wielkie.
jesteś radosna, świadoma tego, co masz, zadowolona z tego, co cię
otacza. niczego nie pragniesz, bo wszystko już masz. nie czekasz
na nic. starasz się nikogo nie zarazić swoim pesymizmem, bo nie
wynaleziono jeszcze szczepionki przeciw tej chorobie.
listy
w miłości nie chodzi o to, by być szczęśliwym.
chodzi o to, by powołać miłość do życia.
ona będzie cię kochać.
będzie przynosić ci dobrodziejstwa swojej miłości.
przy każdym liście od niej będziesz przeżywać cudowne chwile.
te listy uleczą cię z samotności, żałoby i tęsknoty.
ty nie wiesz, ze to ona.
nie domyślasz się, że tajemnicza kobieta, która cię podziwia,
dodaje ci odwagi i myśli o tobie, chodzi do tej samej piekarni.
dzięki niej czekasz na listy, masz nadzieję, uśmiechasz się.
a ona jest szczęśliwa, a nawet czasami
wydaje jej się, że jest piękna.
miłość istnieje i was rozwija.
środa, 29 lutego 2012
to dobra dziewczyna. kocha mnie.
myślę czasami o tym drewnianym domu nad Jeziorem Zagłębocze,
gdzie spędziliśmy kilka dni. o małym pokoju na pięterku,
o balkonie, z którego obserwowaliśmy gwiazdy, a czasami
robiliśmy też różne inne rzeczy. nasza gospodyni spała na dole,
musieliśmy zachowywać się cichutko. pamiętasz ?
oczywiście, że pamiętam. było tak dobrze. potem zrobiło się źle,
ale póżniej znowu było dobrze.
ja pamiętam tylko, że było dobrze. nigdy z nikim nie zrobiłam tego tak szybko.
ja też, w każdym razie nie tak, nie w ten sposób.
powiedziałeś kiedyś, że lepiej jest czasem nie robić wszystkiego.
tak ? musiałem tak uważać, wtedy.
potem powiedziałeś mi, jak to między wami wygląda naprawdę.
nie wiedziałam. przeżyłam szok. miałam nadzieję, że ona
nie jest dla ciebie aż tak ważna.
to było dość trudne, przyznaję.
myślałam, że inne rzeczy okażą się ważniejsze.
masz na myśli miłość ?
wtedy w to wierzyłam.
już nie wierzysz ?
niedziela, 26 lutego 2012
miejsce, które nie istnieje.
- nadzieja to straszna rzecz. ona sprawia, ze żyjesz w miejscu,
które nie istnieje na żadnej mapie. dla niektórych to lepsze
niż życie tam, gdzie są naprawdę. dla wielu to wybawienie.
- wybawienie od życia można nazwać życiem ?
- prawda jest taka, że niektórzy nie mają wyboru. nadzieja
jest lepsza niż nieszczęście. albo rozpacz.
- nadzieja i rozpacz są sobie bliskie. rozpacz ma w sobie prawdę.
- co to znaczy zapomnieć ? są tacy, którzy nigdy nie zapominają.
- przyjdziesz jutro ?
- być może. ale może uda mi się dopiero pojutrze.
zabiorę cię w miejsca, które nie istnieją.
sobota, 25 lutego 2012
kiedy byłeś
chciałabym kiedyś znowu z tobą zatańczyć...
trzymasz mnie za rękę, obejmujesz mocno w talii.
czuję się jak bańka mydlana, która lada moment może odlecieć
w powietrze, a ty dbasz o to, by ją zatrzymać.
jestem jak kryształowy kielich, gotów w każdej chwili rozsypać się
na kawałki nawet wtedy, kiedy jest pełen miłości.
twoje ramiona są bezpiecznym portem, do którego zawijam spokojna
i pewna. twoje ciało stało się częścią mojego i nie jest ważne,
gdzie jest granica twojej i mojej skóry.
kładę głowę w zagłębieniu twojego ramienia, które pasuje do mnie
idealnie. to kawałek układanki z mojego życia.
to klucz do wszystkiego, to środek kuli, cała ja w tobie.
czuję, jak twoje serce bije w każdej części naszych ciał,
od palców stóp po końce włosów.
czy wiesz, że siła, jaką znajduję w sobie wystarczy na
zbudowanie całego świata tu i teraz ?
mam wszystko. i muszę wszystko przeżywać podwójnie. za nas oboje.
pewnie byś tego chciał...
rozmowa z Mistrzem
- zdarza się Panu płakać ?
- za każdym razem, gdy kroję cebulę :P
to normalne, że się boimy. tak samo, ja to, że płaczemy.
strach czy łzy nie są oznaką słabości czy tchórzostwa.
jesteś tchórzem, kiedy odwracasz się od problemu,
kiedy udajesz, że nic się nie stało.
- dziwi się Pan, że uciekłam ?
- to był błąd. jednak dojrzałość nie wyraża się gotowością
na śmierć za słuszną sprawę, ale pokornym życiem dla niej.
postaraj się być szczęśliwa :-)
- dziekuję Panu za to, czego się dziś dowiedziałam.
- ofiarowanie komuś własnego cierpienia to dowód zaufania.
jestem ci wdzięczny za dzisiejszą lekcję. zamieniliśmy się rolami.
dziś ty mnie czegoś nauczyłaś.
lustro
zdarzają ci się takie dni, kiedy stajesz przed lustrem i widzisz się
innym niż się tego spodziewałeś ?
lustro to najokrutniejsza odmiana prawdy.
nie widzisz tam siebie takim, jaki jesteś.
nie widać w lustrze twojego charakteru.
nie widać, ze jesteś wielkoduszny, sympatyczny i szczery.
nie widać, że tęsknisz, wruszają cię melodramaty i lubisz gotować.
brakuje w lustrze słów i faktów.
nie chcesz być tylko zewnętrzny.
nie chcesz być anonimowy.
marzenia
opowiedz mi o swoich prawdziwych marzeniach.
"myślę, że prawdziwe marzenia buduje się
na trudnościach i przeszkodach. tak już jest.
w przeciwnym razie trudno je zamienić w realne projekty.
pozostaną marzeniami, na zawsze.
marzenia nie czekają na nas gotowe.
trzeba je dopiero skonstruować i liczyć na to, że na końcu
nie okażą się całkiem inne, niż sobie wyobrażaliśmy.
marzenia są jak gwiazdy. błyszczą dopiero wtedy, gdy zgasną w nas
sztuczne światła".
czwartek, 16 lutego 2012
z takich drobiazgów.
Malowałam się rano w łazience i przy okazji niejako obserwowałam
mojego sąsiada. Wiesz, tego, który wybudował się zaraz przy moim płocie
i zagląda mi do ogrodu. Mieszka podobno z siostrą, he he, coś mi to
na siostrę nie wygląda, no, może na kazirodczą jakąś... ;)))
Ale nie moja sprawa. Przystojny facet, wysoki szczupły brunet,
z włosami (sic!!), szybki taki. Tzn. szybko chodzi, szybko pracuje.
W nocy spadł śnieg. Jej samochód stał na podjeździe. On go odśnieżył, otworzył,
wsiadł, zapalił. Pewnie sprawdzał, czy akumulator zapali albo włączył jej ogrzewanie,
kto wie. Potem odgarnął jej całą ścieżkę do samochodu.
Wyszła, wsiadła, pojechała.
Fajne to było, wiesz? Facet nie ma zleceń akurat chyba, bo jego
wielkie autko transportowe stoi sobie spokojnie, a mimo to nie gnije we wyrze
do południa, tylko zwleka się i odśnieża swojej babce autko, zapala, jeszcze odgarnia
śnieg ze ścieżki, żeby sobie przeszła do samochodu suchą nogą.
Podobało mi się to. Aż mi się tak jakoś ciepło zrobiło, gdy na to patrzyłam.
Żadnych wielkich gestów, niby nic wielkiego. Drobiazgi. Tyle, że z takich drobiazgów
właśnie budujemy przecież nasze życia, prawda ...?
Ewa
czwartek, 02 lutego 2012
chodź.
Jaka ta cisza między nami samotna.
Siedzisz blisko mnie, słyszę Twoje rzęsy,
Słyszę Twoje serce, słyszę myśli Twoje. O mnie.
Usiądź obok mnie. Blisko.
Takiej bliskości szukam, takiej bliskości potrzebuję.
Jesteś TU, ze mną, rozszerzasz krąg możliwości,
Pozwalasz urealniać marzenia.
Usiądź obok mnie. Bliżej.
Masz tyle ciepła w sobie. Ile chciałabyś wziąć, pytasz.
Szybko oddzielam ziarno od plew. Nie ważę myśli, nie mierzę słów.
Usiądź obok mnie. Najbliżej.
Daj mi swą bliskość. Tyle, by poczuć, że samotność została za drzwiami.
Że Ty obok, na odległość szeptu, jesteś mi Przyjacielem,
Jesteś zawsze, kiedy Cię szukam, kiedy potrzebuję.
Daj mi swą bliskość.
Tyle, by poczuć, że przy Tobie oddycham spokojna. Wolna i szczęśliwa.
Na chwilę, na tyle , by poczuć, że mnie nie oszukasz,
Nie będziesz oceniał, nie będziesz mi stawiał żadnych warunków.
Przy Tobie będę naprawdę. Cała ja.
Chodź.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
tak jest dobrze.
..."znów czuję radość o poranku...
nieśmiałe, zimowe promienie słońca z trudem przeciskają się
przez drzwi garderoby. ślizgają się nieśmiało po mojej twarzy,
łaskoczą pod powiekami, przepędzając spod nich resztki snu.
wstaję powoli, bez pośpiechu. cisza wokoło. cisza i spokój we mnie.
ekspres pogwizduje przyjaźnie, roznosząc po całym domu
rozkoszny zapach kawy. mój mały, sekretny świat.
poranek, kawa i cisza. zapachy poczucia bezpieczeństwa.
i umysł nie skażony jeszcze żadną złą myślą, żadnym wrednym wspomnieniem.
po prostu. kubas gorącej kawy ze śmietaną, wypitej w piżamie na fotelu,
w słońcu. jeszcze zimowym, ale już przecież jednak słońcu...
łapię tę życiodajną energię. będzie mi potrzebna.
co pewien czas z pokoju obok dobiega mnie głuchy dźwięk.
to ptaki uderzają w szybę, nie trafiając w locie do karmnika.
kot siedzi grzecznie na grzejniku. już dawno wie, że żadną miarą
nie sforsuje potrójnej szyby...potrójnej gardy...
już nie będę się cofać, patrzeć wstecz. znajdę w sobie tę siłę,
by nie oglądać się za siebie. wspomnienia, te miłe i te przykre
zamknę w pięknej, intarsjowanej szkatułce i schowam dobrze na strychu.
w końcu po coś były, kształtowały mnie.
żegnajcie smutki, ku innemu zmierzam już światu.
idę żyć. dniem dzisiejszym. niedługo dojdę też już do miejsca,
gdzie nie będzie już Ciebie. wierzę, że z czasem przestaniesz mi się śnić.
nauczę się znów pojedynczości. to nie może być takie trudne.
i tylko proszę. uszanuj moją ciszę. nie przyjeżdżaj już. nie dzwoń.
nie przysyłaj mi kwiatów. wszystko na ziemi ma swój początek i koniec.
dla Ciebie nasz koniec nadszedł właśnie teraz.
jestem już spokojna. i taka chcę pozostać.
"The show must go on", śpiewał Mercury.
No way, Freddie "
Ewa
środa, 25 stycznia 2012
trzy razy
przebudziłam się przed świtem. trzykrotnie.
najpierw z uczuciem żalu. potem z radością. w końcu samotnie.
pierwszy sen pełen wiosennych łąk i kaczeńców,
szumu drzew i kapryśnej rzeki, rozlewającej się na pola.
drugi sen to radość spełnienia, ekstaza. czyjś dotyk.
ten dotyk. moje ciało nie protestuje. chcę jeszcze.
tych dreszczy rozkoszy, biegnących ścieżkami nerwów,
tego oczekiwania i szalonego łomotu serca.
szukam na poduszce zapachu miłości skończonej, odległej, przypomnianej.
trzeci raz budzię się poza zasięgiem żalu i miłości. w pustce
podwójnego łóżka z jedną poduszką, jednym śladem na materacu.
moje miejsca zaczarowane. i sny.
piątek, 13 stycznia 2012
miałam sen...
Ależ miałam sen...Siostra.
cuuudny sen. siedziałam na ławce na jakimś skwerku.
była noc. ciepła noc, obok cmentarz, to pamiętam.
i był ze mną jakiś facet. za cholerę nie wiem jaki.
jakaś potworna kompilacja wielu znanych mi mężczyzn.
prowadziliśmy rozmowy, dłuuuugie rozmowy o życiu.
i był we mnie taki spokój, poczucie bezpieczeństwa takie.
siedzieliśmy, rozmawialiśmy, milczeliśmy wspólnie.
czułam się tak, jakbym unosiła się w powietrzu...
i jak zwykle warczący budzik zniszczył wszystko.
że też te potworne urządzenia niczego nie potrafią uszanować... :(
Ewa
czwartek, 12 stycznia 2012
a ty nie możesz być ze mną.
nie zdążyłem się na ciebie napatrzeć.
a ty nie możesz być ze mną tylko z powodu mojej samotności.
nie znam ciebie jeszcze. twoje szpilki, skłonność do egzaltacji
i nawyk dbania o innych to nie cała ty. nawet naga
to nie cała ty. umiłowanie wolności. potrzeba miłości.
odpoczynek przy filiżance espresso. nie cała ty.
nie chcesz mi wybaczyć, że nawet na chwilę nie pozwalam ci
się ode mnie oddalić. zatęsknić za sobą. spojrzeć z dystansu.
wiem, że nie za mną tęsknisz. nie o mnie myślisz przed snem.
nie o mnie się martwisz.
jestem przekonany, że moje marzenia wystarczą na nas oboje.
środa, 04 stycznia 2012
jest miejsce we mnie.
Po prostu wiedz, że nie jesteś z tym sam. Zawsze jest miejsce we mnie, które możesz nazwać domem. Kiedykolwiek poczujesz jakbyśmy się oddalali, Cofnij się ...
Wszystko, co jest warte posiadania, Oczywiście jest warte walki. Ucieczka nie wchodzi w grę, Kiedy robi się ciężej, trzeba będzie walczyć, Musimy walczyć, walczyć o tę miłość... Jeśli to jest warte posiadania, warte jest też walki.
Teraz każdy dzień nie będzie piknikiem, Miłość nie będzie spacerem po parku. Wszystko, co możesz zrobić, To starać się najbardziej jak możesz. Nie możesz bać się ciemności.
Po prostu wiedz, że nie jesteś z tym sam Zawsze jest miejsce we mnie, które możesz nazwać domem Kiedykolwiek poczujesz się jakbyśmy się oddalali Cofnij się do początku....
Cheryl Cole, „Fight For This Love”
sobota, 10 grudnia 2011
znowu jestem
przychodzi do mnie codziennie.
z papierami do wyjaśnienia, z problemami do przegadania.
siada naprzeciw, rozkłada papiery i przez krótką chwilę
patrzy w niebo za moim oknem, jakby mnie tu jeszcze dla niej nie było.
daję jej czas na oswojenie nas we wspólnej przestrzeni pokoju,
daję jej czas na oddychanie wspólnym powietrzem,
a nawet we wspólnym rytmie.
patrzymy na siebie, potem ona pokazuje z czym przyszła,
zbliża się do mnie, opiera na biurku, przyciąga.
każe wąchać jej irresistible sensual givenchy.
kładzie dłonie na krawędzi biurka.
mam teraz sięgnąć po nie i przykryć swoimi. na to czeka. więc
uspokajamy się, patrzymy na siebie.
ona uśmiecha się beztrosko, a ja mam ochotę ją przytulić.
mimo ustalonych reguł, że między nami nic, tylko partnerstwo-kumpelstwo,
ona ...już to wszystko przerabiała, i wiesz, to nie ma sensu, uwierz mi,
tak będzie lepiej dla nas...
przychodzi do mnie codziennie. zburzyła mój spokój i pewność, że już nic
nie jest w stanie mnie w życiu zaskoczyć.
panowałem nad swoim życiem, wszystko wg planu i pragnień.
nie byłem nieszczęśliwy i nie byłem szczęśliwy.
byłem.
a teraz znowu
JESTEM.
in spe.
mogłam nie otwierać tych zakurzonych albumów.
nie wspominać tamtych lat i ciebie, w nich,
swojej nieśmiałości piętnastolatki, która dopiero zaczyna
rozumieć kim jest i dlaczego tego właśnie pragnie.
mogłam nie patrzeć ci ukradkiem w oczy.
znajdować w nich to, co sama chowałam dla ciebie
na dnie serca.
potem nasze drogi się rozeszły. zapomniałam.
i nagle spotkaliśmy się. jak obcy ludzie
i mogłam nie zadrżeć na twój widok,
mogłam nie oblać się rumieńcem zawstydzenia jak piętnastolatka
na wspomnienie tego, co czułam kiedyś do ciebie.
do wyrośniętego małolata z moich snów.
czas starł z nas nieśmiałość, nie tylko uczucia
i tęsknotę do siebie.
to mogło się nigdy nie wydarzyć.
w świecie, który byłby przeciwko nam,
ale w to nie uwierzyliśmy. mogłam nie być
dla ciebie jak przedtem.
|